Nina Cristante, Jezmie Tarik Fehmie i Sam Fenton wychodzą tu poza swoje alternatywne korzenie, prezentując pełnokrwiste piosenki z różnych zakątków rocka. To, co je spina, to znakomicie napisane melodie, które niosą każdy z utworów. Wszyscy członkowie zespołu śpiewają, co daje możliwość żonglowania nastrojem i dynamiką. Piosenki są zagrane na luzie i z rockowym wykopem. Można zrzynać się na zbyt wypolerowane brzmienie, ale czy całe życie trzeba tkwić w undergroundzie.
Bar Italia łączy tu różne style, świetnie się przy tym bawiąc. Nie zapominają o swoich post-punkowych początkach, dodając do tego nieco britpopowej słodyczy, shoegaze’owego mroku i folkowej lekkości. Kłaniają się tu Pulp, Oasis, Slowdive, Dinosaur Jr, Spaceman 3, Sonic Youth, Pixies, Ariel Pink i The Cure.
Takie zestawienie smakuje wyśmienicie i potrafi porwać nawet najbardziej wymagającego słuchacza. Album kończy się pamiętnym filmowym cytatem: "Well, nobody’s perfect". Brytyjskie trio także nie sięga tu ideału, choć jest bardzo blisko.
Matador/Sonic