Test MUSICAL FIDELITY Nu-Vista PRE/PAS - Wzmacniacze stereo

Nu-Vista PRE/PAS
Radek Łabanowski

Nu-Vista PRE/PAS to referencyjny wzmacniacz dzielony. Ciężkie konstrukcje w dużych obudowach i dwa niezależne zasilacze. Układy w pełni zbalansowane, w obydwu sekcjach pracują lampy Nuwistor. Na pokładzie końcówka mocy w klasie AB z doskonałymi tranzystorami Sankena. Brzmienie jest potężne i dokładne, płynne i dynamiczne. Za kompleksową analizę i obiektywną ocenę Nu-Vista PRE/PAS odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Marka MUSICAL FIDELITY
Cena 100 000 zł Nu-Vista PRE 100 000 zł Nu-Vista PAS
Dostępność w 6 sklepach Sprawdź, gdzie kupić
Dystrybutor EIC Zobacz ofertę dystrybutora
Artykuł pochodzi z Audio 12/2025
Kup teraz
Nasza ocena
Wykonanie Referencyjny, dzielony wzmacniacz Musicala. Ciężkie konstrukcje w dużych obudowach, dwa niezależne zasilacze. Układy w pełni zbalansowane, lampy Nuwistor w obydwu sekcjach. Końcówka mocy w klasie AB z doskonałymi tranzystorami Sankena.
Funkcjonalność Analogowo – liniowa, ale z rozmachem. Dużo wejść i wyjść, RCA i XLR. Własny system sterowania.
Laboratorium Bardzo wysoka moc (2 x 322 W/8 Ω, 2 x 561 W/4 Ω), niskie szumy i zniekształcenia, wystarczający współczynnik tłumienia.
Brzmienie Potężne i dokładne, płynne i dynamiczne. Pełna równowaga i uniwersalność, spójność i rozdzielczość. Spektakularny, a przy tym przyjemny, niski i gęsty bas, żywa średnica, przejrzysta góra. Na każdą high-endową okazję.

Seria Nu-Vista, tak jak i Nuwistory (od których pochodzi jej nazwa), znajduje się na szczycie oferty Musical Fidelity od ponad 25 lat. Na pomysł oryginalnego wykorzystania tych lamp wpadł założyciel i wieloletni właściciel firmy, Antony Michaelson. Wytropił on ich zapasy (NOS) i uznał, że to świetna okazja, aby zaprojektować coś wyjątkowego.

Zapas lamp Nuwistor najwyraźniej jest daleki od wyczerpania, podobnie jak kreatywność konstruktorów Musicala. Najliczniejsze (i pewnie najważniejsze) są nadal wzmacniacze, ale pojawiły się też przetwornik Nu-Vista DAC oraz przedwzmacniacz gramofonowy Nu-Vista Vinyl 2.

Wśród wzmacniaczy mamy dwie integry – Nu-Vista 600.2 i 800.2 – natomiast referencją pozostaje system składający się z przedwzmacniacza PRE oraz końcówki mocy; testujemy stereofoniczną PAS, są też monobloki PAM.

Musical Fidelity Nu-Vista PRE

Wszystkie urządzenia serii Nu-Vista mają podobną wielkość i szkielet obudowy. Przedwzmacniacz PRE (a także przedwzmacniacz gramofonowy VINYL i przetwornik DAC) prezentują się więc bardzo okazale.

Front Musical Fidelity Nu-Visa PRE jest masywny, odrobiny finezji dodają mu ścięcia dolnej i górnej krawędzi. W centrum umieszczono równie imponujący wyświetlacz, na którym pojawi się sygnalizacja wybranego wejścia oraz ustawionego poziomu głośności, a także coś specjalnego – animacja wskaźników wychyłowych.

Ponieważ to przedwzmacniacz, działają inaczej niż w integrach i końcówkach, gdzie na ogół pokazują moc wyjściową – im głośniej gramy, tym wyżej sięgają. Tutaj wskaźniki monitorują sygnał na wejściu, więc ich ruch nie jest zależny od regulacji głośności. Skala jest decybelowa, a punkt "0" odpowiada napięciu (wejściowemu) 1 V.

Czytaj również nasze testy urządzeń Musical Fidelity

Musical Fidelity Nu-Vista PRE


Duży wyświetlacz PRE w podstawowym trybie animuje wskaźniki wychyłowe.

Standardowe, nowoczesne źródła cyfrowe mają napięcie nieco wyższe, odpowiadające (a nawet często przekraczające) 2 V; wirtualne wskazówki w PRE nie wypadną jednak poza skalę, bo ta obejmuje jeszcze pola +6 dB (i to będziemy mogli prawdopodobnie zaobserwować), a nawet ekstremalne +18 dB, gdzie wskazówki raczej już nie zawędrują.

W podstawowym trybie pracy matryca ma czarne tło, a wskazówki (i oznaczenia) są jasne; możemy to jednak zmienić (odwrócić), a także wyłączyć wskaźniki, poświęcając przestrzeń matrycy wyłącznie do ilustracji wybranego wejścia i głośności.

Poza tym obsługa Musical Fidelity Nu-Visa PRE jest typowa. Dwa duże, obracające się precyzyjnie pokrętła to oczywiście regulacja głośności i wybór źródeł.

Przełącznik trybów czułości pozwala na dodatkowe wzmocnienie +6 dB na wypadek, gdyby się okazało, że ustawiona fabrycznie czułość jest niewystarczająca; faktycznie jest ona niższa od formalnego standardu 0,2 V, bowiem wynosi 1,15 V, ale wyższa może być potrzebna tylko w przypadku takich urządzeń, jak przedwzmacniacz gramofonowy czy magnetofon.



Podstawowa czułość przedwzmacniacza jest umiarkowana, przygotowano jednak tryb dodatkowego wzmocnienia o +6 dB.
Przełącznik wejść to element rzadko spotykany w końcówkach mocy; PAS ma jednak aż cztery wejścia.

Innych bajerów nie ma, PRE jest rasowym, poważnym przedwzmacniaczem liniowym. Jednak tylu liniowych wejść i wyjść, w jakie jest wyposażony, już nie widujemy… bo szczerze mówiąc, przestały być w takiej liczbie potrzebne nawet w najbardziej rozbudowanych systemach.

W sumie jest aż dwanaście wejść, z czego sześć RCA i sześć XLR. Sekcja wyjść jest również imponująca, część jest z regulacją, część bez niej, w obydwu rodzajach, zarówno RCA, jak i XLR. PRE jest wyposażony w zdalne sterowanie, duży i ciężki pilot nawiązuje aparycją do samych urządzeń.

Daje dostęp do wszystkich funkcji – od przełączania wejść, przez regulację głośności, aż po dodatki takie, jak szybkie wyciszanie, tryby czułości czy sterowanie wyświetlaczem.

Sekcję lampową widać już przez górną osłonę obudowy. Nuwistorów oznaczonych 6S51N jest w sumie osiem (po cztery na kanał), to pierwszy stopień i od razu układ zbalansowany (i tak do samego jego końca). Nuwistory zainstalowano na solidnym wsporniku, tuż pod górną pokrywą.

PRE ma tylko wejścia liniowe, ale w nieprzebranej ilości.
 
PRE ma tor zbalansowany, warto więc połączyć go ze źródłem kablami XLR, co potwierdzają również pomiary.
 
 Wyjścia zorganizowano w dwie grupy, o stałym i regulowanym poziomie, w każdej jest RCA i XLR.
 
 Zewnętrzny zasilacz PSU podłączamy trzema kablami – niezależnymi dla każdego kanału i dla sygnałów sterujących.

Gniazda wejściowe mają własną, podłużną płytkę, dalej sygnał schodzi na dolne piętro do głównego, większego, już półprzewodnikowego modułu. Do bocznych profili obudowy przykręcono dwie pary (na stronę) tranzystorów Sankena, co sugerowałoby wręcz obecność końcówek mocy, oczywiście PRE ich nie ma, to "tylko" sekcja wyjściowa, pracująca w klasie A.

Pomiędzy modułem lampowym a tranzystorowym jest regulowana głośność, do czego służą nowoczesne układy scalone (po jednym na kanał). Są trwałe, niezawodne i dokładne, co jest kluczowe w torze zbalansowanym (bo połówki sygnału nie mogą się "rozjechać". Zasadnicza obudowa Musical Fidelity Nu-Visa PRE zawiera mały zasilacz, prawdopodobnie dla gałęzi lampowej, układ jest niezależny dla lewego i prawego kanału. 

Musical Fidelity Nu-Vista PAS

Musical nie wchodzi w tematy impulsowe, ale wcale nie pożałuje mocy – przygotuje ją według tradycyjnej receptury, w klasie AB. Z kolei zastosowanie Nuwistorów to ściśle firmowa sygnatura, przyłożona zarówno do PAS, jak i do PRE.



Wnętrze wygląda nowocześnie, połączeń przewodami jest niewiele, a te, które były konieczne, w większości elegancko ukryto.

W końcówkach mocy zazwyczaj niewiele się dzieje; nie ma pokręteł, wyświetlaczy, zaawansowanej funkcjonalności. Nu-Vista PAS jest jednak wyjątkowa również pod tym względem. W samym centrum zainstalowano taką samą matrycę, jak w przedwzmacniaczu PRE. Większą jej część wykorzystano ponownie do animacji wskaźników wychyłowych.

Grafika jest podobna jak w przedwzmacniaczu, skala decybelowa, a oznaczenia sugerują, że i tym razem punkt "0" odnosi się do napięcia 1 V. Wskazówki poruszają się całkiem żwawo już przy niskich poziomach wysterowania; wskazanie 0 dBV faktycznie odpowiada napięciu 1 V, odchyłki przy -12 dB i -24 dB nie przekraczają kilku procent, więc dokładność jest bardzo dobra; ponieważ jednak wskazania nie dotyczą (bezpośrednio, bo można to sobie przeliczyć) mocy wyjściowej, pełnią one rolę raczej dekoracyjną.

Tryby pracy wyświetlacza można zmieniać tak samo jak w przedwzmacniaczu PRE. Końcówka ma też przełącznik wejść – w formie niewielkiego przycisku.

Płytki toru audio są niezależne dla każdego kanału, w roli regulatora głośności zastosowano układ scalony (JRC).


Sekcja wyjściowa PRE bazuje na czterech tranzystorach Sanekena (w każdym kanale).

Tylny panel Musical Fidelity Nu-Vista PAS jest jednym z najbardziej rozbudowanych, jakie występują w końcówkach mocy. Nu-Vista PAS ma aż cztery wejścia – dwa RCA i dwa XLR (niezależne). Są też niskopoziomowe wyjścia (także RCA i XLR), pewnie z myślą o podłączeniu kolejnych końcówek PAS i zasilaniu kolumn głośnikowych w formule bi-ampingowej (a może nawet tri-ampingowej).

Sygnały wysokopoziomowe wyprowadzamy z dwóch par luksusowych zacisków z grubymi, złoconymi nakrętkami (i logo Nu-Vista). Musiały też pojawić się złącza dla zewnętrznego zasilania w jeszcze bardziej okazałej konfiguracji niż w PRE; dwa kable służą stopniom wyjściowym, kolejne dwa – wejściom (z Nuwistorami), a dodatkowy przesyła sygnały sterujące.

Obudowa samego Musical Fidelity Nu-Vista PAS również zawiera część modułów zasilających, co jest między innymi rezerwą energii (kondensatory filtrujące) dla końcówek. Nuwistory, podobnie jak w PRE, zostały umieszczone na górnym pokładzie i dodatkowej belce wzmacniającej. Obwody półprzewodnikowe zajmują dwie spore płytki drukowane w pobliżu bocznych ścianek (te służą jako radiatory).

W każdym kanale zainstalowano baterię tranzystorów Sankena. PAS pracuje w klasie AB, ale prąd spoczynkowy jest dość wysoki; na tyle, by pierwsze 5 W wyprodukować w klasie A.

Urządzenia serii Nu-Vista nie mają wbudowanych zasilaczy, więc potrzebują zewnętrznych jednostek – zasilaczy PSU, zatem zarówno przedwzmacniacz PRE, jak i końcówka PAS mają formy "dwupudełkowe". Połączenia zasilaczy z PRE i PAS obejmują nie tylko linie
zasilające, ale też komunikację kablem "Control"; dzięki temu po włączeniu PRE i PAS zasilacze wystartują automatycznie

Oprócz samego brzmienia, zaletą niemal każdej lampy jest jej wygląd. Nuwistor to lampa szczególna, jej obudowa jest wykonana z metalu, więc nie jest przeźroczysta i nie świeci.

Musical postanowił więc wzmocnić efekt wizualny i w miejscu montażu lamp dodał pierścienie LED, które świecą na trzy sposoby: tuż po włączeniu, w fazie rozgrzewania lamp (ok. 12 sekund, wtedy wejścia sygnałowe nie są jeszcze aktywne) na czerwono, po czym na pomarańczowo, wtedy możemy już słuchać, chociaż lampy są w fazie zaawansowanej rozgrzewki, wreszcie po 20 minutach osiągają pełnię swoich możliwości, a LED-y świecą wtedy na niebiesko.

Nuwistor to lampa opracowana w 1959 roku i produkowana przez amerykańską firmę RCA. Rezygnacja z klasycznej, lampowej bańki była efektem długotrwałych prac i przyniosła wymierne korzyści – zminimalizowany efekt mikrofonowania, niewielkie rozmiary, trwałość, jak również (a może przede wszystkim) parametry elektryczne: liniowość, niski szum, wysokie wzmocnienie, stosunkowo niewielkie wymagania względem obwodów zasilających. Nie bez znaczenia jest także powtarzalność parametrów (między egzemplarzami).

Musical Fidelity Nu-Vista PAS

Musical Fidelity PRE/PAS - odsłuch

Trudno mieć oczekiwania inne niż tylko bardzo wysokie wobec kosztującego dwieście tysięcy złotych, referencyjnego wzmacniacza tak znamienitej firmy. Jednocześnie doskonale wiemy, że najlepsze wzmacniacze bardzo różnią się między sobą, więc "referencyjność" odnosi się nie do absolutnie obiektywnego ideału (który w naturze i tak nie występuje, pod żadną marką), lecz do najlepszej realizacji w określonym stylu.

A styl Musicala znamy od dawna, jest całkiem stabilny (mimo zmian w samej firmie), więc dość łatwo było mi sobie wyobrazić, jak może i jak powinien grać jego najmocniejszy, najlepszy i najdroższy "piec"; bez względu na to, czy takie wyobrażenie pokrywałoby się z moim osobistym gustem. Czekałem więc na dźwięk potężny, obfity, z dynamiką przejawiającą się bardziej w sile niż w szybkości. Tym bardziej że konstrukcja takie prognozy podsycała.

Musical nie oszczędzał i przygotował "elektrownię" z parą zewnętrznych zasilaczy. W tej cenie niektórzy producenci oferują jednoczęściowe integry; wspaniałe, ale jednak… "tylko" integry.

Wyposażenie PAS wygląda tak okazale, że można by pomylić go ze wzmacniaczem zintegrowanym.
PAS ma w sumie aż cztery wejścia sygnałowe (dwa RCA i dwa XLR).
Są też niskopoziomowe wyjścia, aby podłączyć kolejną końcówkę (lub końcówki).

Jednak mały czy duży, a nawet bardzo duży, Musical będzie Musicalem. Mały, taki jak A1, będzie grał ciepło i "muzykalnie", duży – gęsto i swobodnie. Jest jednak pewien problem z testowaniem takich wzmacniaczy… Właśnie ich moc – przyznajemy, że nie słuchamy ich w taki sposób, nawet przez moment, aby wycisnąć z nich choćby połowę ich możliwości w tym względzie.

Pewnie zatrzymujemy się na ok. 100 W, chociaż ich wydajność procentuje również wtedy, w skokach dynamiki, a także w łatwości obsługi kolumn o niskiej impedancji, jakie zdarza się podłączać. W gruncie rzeczy jednak skupiamy się na charakterze brzmienia w zakresie średnich mocy i poziomów głośności.

I już tylko w takich granicach dźwięk z Musical Fidelity PRE/PAS okazał się pod pewnym względem niespodzianką. Jego moc zawdzięczamy tranzystorom i zasilaczom, ale specjalne walory mają być zasługą lamp Nuwistor. 

Z tyłu znajduje się sekcja lampowa, następnie sygnał jest prowadzony do dwóch niezależnych bloków końcówek mocy.
Tuż przy końcówkach znajdują się kondensatory zasilacza.
Musical stosuje niezawodne Sankeny.

Niemożliwe jest zweryfikowanie, jakie mają rzeczywiście wpływ na brzmienie (oczywiście mogą to zrobić sami konstruktorzy Musicala), jednak na pewno nie generują niczego niezwykłego, z czego jestem wyłącznie zadowolony. Nie wydaje się to potrzebne, aby Musical również tym razem zaprezentował brzmienie wyjątkowe, ale też utrzymał równowagę i dokładność.

Musical Fidelity PRE/PAS gra żywo, barwnie, z zaangażowaniem, ale nie cierpi na tym przejrzystość i szczegółowość. Jest jak najdalszy od suchości, twardości, syntetyczności. Dźwięk jest bogaty, organiczny, soczysty. Jednak nie ma w tym ekstrawagancji, specjalnej i nadmiernej dźwięczności wybranych tonacji, dudnień, brzękliwości i nabłyszczenia.

Niezależnie od dojrzałości i dokładności, muzyka jest podana bez dodatkowych komplikacji. Dźwięk jest w pewnym sensie prostolinijny – nie prymitywny, lecz bezpośredni i zrozumiały; każde znane nagranie było oczywiste. Wspomnianą niespodzianką była jednak nadzwyczajna rozdzielczość i różnicowanie.

Obydwa zasilacze zbudowane są w konwencji dual-mono – z parą transformatorów toroidalnych i towarzyszących im filtrów. PAS ma oczywiście większe wymagania, więc i jego zasilacz jest bardziej wydajny, a połączenie obejmuje aż pięć kabli. Aby jednak nie zużywać
energii elektrycznej niepotrzebnie (końcówka ma duży pobór prądu spoczynkowego), mniejsza sekcja służy oszczędnej sekcji czuwania.

Najlepsze znane mi wcześniej wzmacniacze Musicala nie miały z tym wielkich problemów, ale rekordów też nie biły; środek ciężkości był zwykle ustawiony dość nisko, spójność była ważniejsza niż szczególiki, mogło się to nawet bardzo podobać, przybliżało do muzyki, przekonywało naturalnością.

Nie brakuje tego wcale i teraz, ale jednocześnie wypracowano kapitalną precyzję; stosowanie lamp (a są one tutaj zarówno w przedwzmacniaczu, jak i w końcówce mocy) często dodaje spoiwa, plastyczności, subtelności; ociepla, tonizuje i zaokrągla. To również dobry i znany sposób na przyjemny kontakt z muzyką. Musical Fidelity Nu-Vista PRE/PAS ma jednak inny pomysł na wykorzystanie nuwistorów.

Demonstruje kompletność wysokich tonów, wraz z ich dźwiękami mniejszymi i większymi, mocnymi i ulotnymi, szybkimi i spokojniejszymi. Czasami dźwięki wystrzelą, kiedy indziej łagodniej płyną i wybrzmiewają, wszystko jest fenomenalnie czyste i czytelne.

Bogactwo i selektywność nie są domeną tylko góry pasma. Średnica jest witalna, energiczna i komunikatywna, co jest zasługą po równi nasycenia i klarowności. I znowu bez przesady w zagęszczaniu i ocieplaniu niższymi rejestrami, jak i w eksponowaniu wątków artykulacji pochodzących z wyższych partii.

Dobrze nagrane instrumenty akustyczne miały barwy i obszerność, wokale – wszelkie wymiary naturalności. Musical świetnie obsługuje nie tylko brzmienia akustyczne, ale także te "pod prądem". Nie próbuje jednak dodatkowo energetyzować, upiększać czy zwiększać kontrast. Gra nieustannie solidnie, rzetelnie i równo.

Do tego ostatniego zdania nie pasuje tylko… bas, bowiem ten jest więcej niż "porządny" – jest spektakularny, kreatywny, swobodny. To nie tylko fundament, nie tylko dynamiczne akcje, uderzenia i kontury, ale bardzo dużo "treści".

Wcale nie jest twardy i bezwzględny, jest tutaj znowu dużo płynności, a nawet trochę miękkości. Muskularny, ale nie brutalny, wchodzi na scenę w różnych sytuacjach i na różne sposoby. Musical Fidelity Nu-Vista PRE/PAS ma sporo własnego i firmowego charakteru, a zarazem wzorowo wykonuje wszystkie zadania.

Duże urządzenia, duży pilot.
Specyfikacja techniczna
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 322
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 561
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 1K 561
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 1x 322
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 1,15
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 87
Dynamika [dB] 112
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 73

Laboratorium

Laboratorium Musical Fidelity Nu-Vista PRE/PAS

Prace w Laboratorium rozpocząłem od sprawdzenia wszystkich kombinacji połączeń. Najlepsze rezultaty (przede wszystkim najniższy poziom THD+N) przyniósł wariant zbalansowany zarówno pomiędzy przedwzmacniaczem PRE i końcówką mocy PAS, jak też pomiędzy przedwzmacniaczem a wyjściem generatora sygnału (w systemie pomiarowym).

Taki wariant zastosowałem podczas oficjalnej sesji pomiarowej, prezentacja pozostałych też by coś wniosła, jednak różnice nie były aż tak duże, aby zawracać sobie nimi głowę czy się martwić. Każdy może przecież połączyć PRE z PAS za pomocą pary XLR-ów, a kto nie ma źródła z wyjściem zbalansowanym… niech podłączy je za pomocą RCA i "zapomni", bo tylko z tego powodu wymieniać na inne – nie warto.

Według firmowych deklaracji moc wyjściowa wynosić ma 300 W przy 8 Ω oraz 500 W przy 4 Ω. Specjalnie nie zdziwiło mnie, że rzeczywiste wyniki okazały się jeszcze lepsze. Nasze wskaźniki (a dokładnie – wyświetlacz) pokazał na granicy THD+N=1% moc 322 W przy 8 Ω i 561 W przy 4 Ω, co powinno wystarczyć do każdych kolumn, pomieszczenia i oczekiwań ("powinno", jednak znam takich, którym nie wystarczy).

Obydwa urządzenia (uznając PRE puls PAS za system) są konstrukcjami dual-mono, więc moc wyjściowa nie ulega zmianom, gdy jednocześnie obciążymy dwa kanały (co zawdzięczamy niezależnym torom w PAS).

Czułość (całego wzmacniacza) jest nowoczesna, a więc niska, wynosi 1,15 V, zapas mocy jest jednak gigantyczny i nawet bardzo ciche źródła i ciche nagrania nie sprawią PRE/PAS problemu. Poziom szumów jest umiarkowany, -87 dB to dobry wynik dla systemu pre-power, dzięki wysokiej mocy dynamika osiągnęła 112 dB.

Większych zastrzeżeń nie można mieć do charakterystyk częstotliwościowych (rys. 1); chociaż powyżej 20 kHz widać zaczynający się spadek, to -3 dB odczytujemy dopiero przy 100 kHz dla 8 Ω i 90 kHz dla 4 Ω.

Poziom harmonicznych jest bardzo niski (rys. 2), w dodatku najsilniejsza (chociaż sięgająca tylko -92 dB) jest druga; trzecią widać dopiero przy -98 dB.

Od najniższych mocy THD+N (rys. 3) są bardzo niskie; przed przesterowaniem zbliżamy się 0,002% czyli najniższej wartości, jaką nasz system pomiarowy może zarejestrować. Współczynnik tłumienia wynosi 73, więc jak na taki "piec" nie jest wysoki, niektórzy ponarzekają, ale w gruncie rzeczy bezpodstawnie – to wartość, przy której wpływ wzmacniacza na odpowiedź impulsową jest już marginalny.

Wyniki te, zwłaszcza ekstremalnie niski poziom THD+N, wystawiają doskonałe świadectwo nie tylko PRE/PAS, ale też Nuwistorom. PRE/PAS jest parametrycznie najdoskonalszym wzmacniaczem hybrydowym, jaki testowaliśmy. I jednym z kilku najlepszych w każdej kategorii.

Radek Łabanowski
Radek Łabanowski
Z AUDIO związany nieprzerwanie od 1995 roku, ze sprzętem audio znacznie dłużej. Współtwórca laboratorium pomiarowego AUDIO, nad którym sprawuje pieczę. Uporczywie mierzy i słucha. Miłośnik muzyki, wielbiciel fizycznych nośników, taśm i płyt oraz sprzętu do ich odtwarzania. Wciąż lubi słuchać, muzyki i ludzi. Tata Poli i Ignacego. Opiekun dwóch kotów.
Zobacz artykuły autora
MUSICAL FIDELITY testy Zobacz więcej
MUSICAL FIDELITY aktualności Zobacz więcej
Najnowsze testy Zobacz więcej
logo logo